„Gówniana aleja”

IMG_9968Witam! Jestem mieszkańcem osiedla Konieczki, a dokładniej mieszkam sobie wesoło przy ulicy Okulickiego 3.

Mieszkam w Ełku w zasadzie od niedawna (przeprowadziłem się z rodzinnego Lublina) i jestem pod wielkim wrażeniem ogromu pracy władz samorządowych, które mają na celu unowocześnienie miasta i uczynienia go miejscem przyjaznym mieszkańcom, jak i tworzenie z Ełku niewątpliwej atrakcji turystycznej.

O ile działania władz miejskich skupiają się głównie na punktach centralnych miasta, to widzę potrzebę zwrócenia oczu włodarzy na nieco odleglejsze od wskazanych rejony. Mam tutaj na myśli swoją najbliższą okolicę, a głównie ulicę, która prowadzi do mojego bloku mieszkalnego, z kierunku miasto, przez ul. Bahrkego, ul. Kolonia, do mojej ulicy Okulickiego.

Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że wskazany odcinek drogi, o ile jest miejscem niebezpiecznym dla stanu technicznego przejeżdżających nim pojazdów, to niesie wiele niebezpieczeństw dla przechadzających się wzdłuż niego osób, a jest to szosa mocno uczęszczana.

Droga, która biegnie obok marketu „Lewiatan” jest miejscem popisów szybkości tej nierozsądnej grupy kierowców i aż dziw bierze, że jeszcze nie doszło tutaj do poważniejszej tragedii. Ulica jest często przekraczana przez dzieci idące do sklepu, a to stwarza pewne ryzyko, z którego kierujący pojazdami być może nie zawsze zdają sobie sprawę, bądź problem bagatelizują.

Proszę zwrócić uwagę, że jest to miejsce wyjątkowo źle oświetlone, i choć banery nowo powstałej myjni samochodowej rzucają nieco światła, to z pewnością jest to niewystarczające.

Kierując się wskazanym odcinkiem w kierunku miasta, mam dwie możliwości. Albo poruszać się po polu minowym z gęsto usianym płaszczem zwierzęcych odchodów, albo wchodzić na szosę, co do której użytkowników nie mam pełni zaufania. Szczerze mówiąc, to dziwię się nieco matkom z dziećmi w wózkach, że nie boją się podróżować w tym miejscu. Dreszcze przechodzą mnie po plecach, gdy widzę wymijające się pojazdy i do tego matkę z dzieckiem, jako swoistą przeszkodę terenową!

Gdy już minę ścieżkę biegnącą wzdłuż ogrodzenia szkoły (na zdjęciu), nazywanej przeze mnie wulgarnie „aleją gówna”, bądź „gównianą aleją”, to kieruję swe kroki na wydeptane w trawie ścieżki, które uroku miastu nie dodają – ale cóż, bezpieczeństwo swoje uważam za sprawę nadrzędną – względem ochrony terenów zielonych. Warto też! przytoczyć niejedną żeglarską piosenkę, która nuciłem przeprawiając się przez jezioro powstałe na tym odcinku po wiosennych roztopach. Czterech chłopa na umrzyka skrzyni i ja…. z moimi „umarłymi” butami, wściekły jak trzeźwy bosman. Gdy już zdewastuję buciorami poszycie zielonego dywanu, staje przed alternatywą nadłożenia drogi, bądź obrania skrótu, przez bagniska biegnące wzdłuż ogrodzeń ogródków działkowych z jednej strony, a ogrodzeń posesji z drugiej. Po tych perypetiach mogę wejść swoją stopą na cywilizowany utwardzony trakt, jako ten tradycyjny chodnik, dziedzictwo Cesarstwa Rzymskiego.

Z tego co wiem, to droga ma być przebudowywana, choć termin nie został jeszcze przybliżony. Ze swojego wieloletniego doświadczenia wiem, że z reguły najistotniejszy w tego rodzaju inwestycjach jest stan nawierzchni dla pojazdów samochodowych. Ten aspekt jest zawsze kluczowy i decyduje o sukcesie. Mimo wszystko pragnę podkreślić i gorąco poprosić, by ktoś z samorządu (osiedla, dzielnicy, nie wiem jak ta struktura wygląda i jaka jest tytulatura w jej ramach) dopilnował interesu pieszego, uczestnika drogi w kierunku do/z miasta, by droga ta odbywała się w sposób bezpieczny i w miarę możliwości dogodny.

Za konieczne uważam „położenie” chodnika przy ogrodzeniu szkoły i poprowadzenie go do szczęśliwego połączenia z chodnikiem przy ulicy Bahrkego. Jeżeli byłaby możliwość utwardzenia nawierzchni, wysypania jakiegoś gryzu czy zastosowania innego rozwiązania dla bagniska wzdłuż ogródków działkowych, to będzie to tylko wielka ulga dla pieszo podróżujących i wielkie udogodnienie.

Uważam także za zasadne, by w okolicach wjazdu na drogę osiedlową przy Okulickiego 3, a dokładniej bliżej wjazdu na teren pobliskiego marketu, pojawił się próg zwalniający pojazdy czy też może bardziej zwalniający rajdowe ambicje głupawych kierowców.

Natrafiłem na tę stronę dość przypadkowo i z chęcią odpowiem na Państwa ogłoszenia i inicjatywy. Uważam, że to konsolidacja takich małych społeczności, może obfitować w rozwój najbliższej okolicy, a dopiero później miasta, regionu. Bardzo mnie się to podoba. Wyrazy uznania dla Pana Roberta Klimowicza, który jak widzę aktywnie działa na tym polu. Bardzo to doceniam.

Proszę wybaczyć mój niekiedy sarkastyczny czy ironiczny ton wypowiedzi, ale godzina już późna i nastrój chwili to powoduje. Mam szacunek do osób działających społecznie i sam w swoim Lublinie ukochanym udzielałem się na wielu polach, toteż „społeczniactwo”, tak obecnie wyszydzane (nie wiedzieć czemu, nowoświatowa głupota szydzenia z ludzi, którzy robią coś dla innych i siebie) jest mi szczególnie bliski i chętnie współuczestniczę w pożytecznych inicjatywach, o ile tylko czas na to pozwala.

Dziękuję bardzo za poświęcony czas i pomimo, że Państwo o problemie z pewnością wiecie i go widzicie, to ja nie mogłem sobie odmówić opisania go, bo bywa on niekiedy bardzo frustrujący. Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów.

Z poważaniem

Tomasz Trawczyński